środa, 2 sierpnia 2017

edukacja alternatywna- szkoły waldorfskie i przedszkola leśne

Witajcie!

Wszyscy stawiamy aktualnie na jak najlepszą edukację naszych dzieci. Ciągłe zmiany i reformy szkolnictwa, które nie zawsze ciągną za sobą pozytywne zmiany dla naszych dzieci powodują rosnące zainteresowanie alternatywnymi formami edukacji. Dziś chciałabym zaprezentować Wam kilka z nich i zachęcić do zgłębienia tematu oraz podzielenia się Waszymi opiniami na temat tych rodzajów edukacji.


1. Przedszkola leśne

Jedną z popularnych koncepcji edukacji wczesnoszkolnej i przedszkolnej na świecie są przedszkola leśne. Tradycja leśnych przedszkoli sięga 1954 roku, kiedy to grupę rodziców niewielkiego duń- skiego miasteczka zaintrygowało podejście wychowawcze jednej z matek – Elle Flatauem – która codziennie odbywała spacer ze swoimi dziećmi do lasu. Zainteresowani rodzice postanowili podjąć podobną inicjatywę i wraz z końcem XX wieku założyli pierwsze le- śne przedszkole (w języku duńskim – skovbornehave).
Przedszkole leśne to idea pracy z dziećmi w przyrodzie, pod gołym niebem, każdego dnia i o każdej porze roku. W Polsce idea ta jest zupełnie nieznana i dla wielu może być zaskakująca. Nie mniej, od ok. 70 lat jest z powodzeniem stosowana na świecie, głównie w Skandynawii, Wielkiej Brytanii, Niemczech, Szwajcarii, Czechach, w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie i Japonii oraz w innych krajach. Koncepcja ta ma wielu realizatorów (także na poziomie szkolnym), tomy naukowych badań i opracowań, i może stanowić współczesną odpowiedź na konwencjonalny model pedagogiczny. Jest ważną metodą wspierającą w działaniach terapeutycznych dzieci.

Typowe przedszkola leśne funkcjonują bez budynku, z wiatą lub barakiem usytuowanym w lesie, bez ograniczenia ścianami, krzesłami, meblami, gdzie zajęcia są cały dzień, cały rok na świeżym powietrzu: w lesie, na polanie, w ogrodzie.

2. Szkoły demokratyczne

Na całym świecie istnieje wiele szkół demokratycznych, wolnych od przymusu i narzuconej dyscypliny. Jednymi z pierwszych szkół tego typu były Summerhill w Wielkiej Brytani oraz Sudbery Valley School w USA. Powstała jako szkoła anarchistyczna, i – jak większość tego typu szkół – była pewną formą reakcji na niesprawiedliwość społeczną, na krzywdzącą edukację, na frustrację. Ich celem było zapewnienie dzieciom edukacji wolnej od wad systemu publicznego, takich jak przymus, brak indywidualizacji, motywacja zewnętrzna, brak dopasowania edukacji do indywidualnych potrzeb dziecka i jej oderwanie od realiów życia codziennego i wymogów rynku pracy.
Cel nauki w „wolnej” lub „radykalnej” szkole określa się np. tak: poznać siebie i nauczyć się „zarządzać” sobą, kreować swoje życie w oparciu o swoje pragnienia, pasje i umiejętności (a nie w oparciu o wizję rządu / jakiejkolwiek grupy trzymającej władzę), współpracować zgodnie z innymi, nie wyrzekając się swojej niezależności.
Szkoły demokratyczne są pozbawione przymusu uczenia się oraz autorytarnego traktowania uczniów.W szkole demokratycznej dziecko jest traktowane jak pełnoprawny człowiek. W szkole demokratycznej to dziecko decyduje o swojej edukacji zgodnej z jego wewnętrznymi potrzebami. Wspólnie z innymi, zarówno nauczycielami jak i innymi uczniami, decyduje o zasadach i prawach panujących w szkole.

3. Szkoły waldorfskie

Równie popularną formą nowej edukacji alternatywnej są szkoły Waldorfskie. Pedagogika waldorfska zaliczana do rodzaju pedagogiki alternatywnej, zaś reklamowe opinie o placówkach propagujących tę metodę edukacyjną, mówią o niej jako "szkole elitarnej", znacznie lepszej od szkoły tradycyjnej, bo dbającej rzekomo o całościowy i wszechstronny rozwój człowieka. Mocno podkreśla się też znaczenie wolności i niezależności w tych szkołach, które podobno są wolne od przymusu i indoktrynacji religijnej. 

Pedagogika waldorfska lub steinerowska, oparta jest w pełni na antropozoficznych naukach Rudolfa Steinera. Nazwa "waldorfska" pochodzi od pierwszej szkoły dla dzieci robotników " Freie Waldorfschule" [ Wolna Szkoła Waldorfska], założonej przez  Rudolfa Steinera w 1919Dziś na całym świecie istnieje ok 900 szkół i przedszkoli waldorfskich . W Polsce szkoły waldorfskie są m.in. w Bielsku-Białej, Krakowie, Olsztynie, Warszawie). Specyfiką szkół waldorfskich jest m.in: brak ocen; brak podręczników; edukacja zintegrowana na przestrzeni szkoły podstawowej, a nie tylko w młodszych klasach; charakterystyczny rytm dnia. Specyfiką szkół waldorfskich jest m.in: brak ocen; brak podręczników; edukacja zintegrowana na przestrzeni szkoły podstawowej, a nie tylko w młodszych klasach; charakterystyczny rytm dnia.

  W Polsce szkoły waldorfskie mają status szkół eksperymentalnych, a co za tym idzie, podlegają Kuratorium Oświaty. Nauczany jest w nich ten sam program, co w szkołach publicznych, różnią się jednak metody. System edukacyjny podzielony jest na trzy etapy: przedszkole (tzw. dziecięcy ogród), klasy średnie i uczniów najstarszych.

Pierwszy etap nauki, a raczej wychowania, trwa do siódmego roku życia. W tym czasie dziecko bawi się z rówieśnikami, a wychowawca wtrąca się bardzo rzadko. W ten sposób rozwijają one uwagę i koncentrację, zdolności społeczne w kontakcie z innymi dziećmi, z którymi bawią się tworzą, współpracują. W trakcie wczesnych lat nauki dzieci przygotowują wspólnie posiłki, kroją owoce, sprzątają, wyszywają, pieką chleb (zawsze w towarzystwie dorosłych), rysują, kolorują kredkami z pszczelego wosku, malują.

Duża część nauki odbywa się na zewnątrz, gdzie dzieci uprawiają grządki, pilnują żeby w karmnikach było wystarczająco jedzenia dla ptaków. Każde z nich ma możliwość uczestniczenia w czynnościach dnia codziennego. Nauczanie czytania, pisania czy matematyki nie są absolutnie poruszane, ponieważ uważane są za szkodliwe w naturalnym rozwoju dziecka. Według Rudolfa Steinera dziecko nie jest wystarczająco dojrzałe do nabycia wiedzy kognitywnej we wczesnym okresie dorastania. Dziecko uczy się głównie przez doświadczenie. Nauczanie abstrakcyjne wprowadzane jest systematycznie dopiero po ukończeniu dwunastego roku życia. W pierwszych latach nauka opiera się głównie na zadaniach oralnych, wizualnych i artystycznych. Tradycyjne podręczniki szkolne zastąpione są zeszytami przygotowanymi przez ucznia, przez co nauczyciel jest w całości odpowiedzialny za przebieg nauki, dostosowując treści lekcji do naturalnego rozwoju dzieci.

Sceptycy nauczania metodą Steinera podkreślają brak dyscypliny, podręczników oraz tradycyjnych ocen. Uczeń, przez cały okres edukacji nie odczuwa stresu, przebywa w znajomym środowisku, zna swojego nauczyciela na wylot. Mimo wielu sceptyków tego podejścia w edukacji wczesnoszkolnej, w Polsce powstaje coraz więcej szkół tego typu. Rodzice cenią fakt, że w tej szkole dzieci uczą się przez doświadczenie i nie są ciągle poddawane testom.

Czy któraś z alternatywych form edukacji przemawia do Was? Chciałybyście posłać swoje dzieci do którejś z tych szkół?

Pozdrawiam!

piątek, 23 czerwca 2017

O przewadze wsi nad miastem słów kilka

Witajcie!

Chciałabym dziś podzielić się z Wami moimi przemyśleniami po pół roku mieszkania na wsi.
Przed przeprowadzką rozważaliśmy z mężem różne za i przeciw. Zastanawialiśmy się, jak będzie wyglądało nasze życie na wsi, czym będzie się różniło od życia w centrum miasta i czy będziemy zadowoleni z naszej decyzji. Po  prawie 6 miesiącach mam same pozytywne spostrzeżenia.
Moje pierwsze subiektywne wrażenia po powrocie na wieś.

1. Zimą też można spacerować, czyli nie taki smog straszny na wsi.

Nawet gdy mamy sąsiadów, których jakość węgla spalanego w piecu zastanawia to i tak można oddychać pełną piersią. Dużo luźniejsza niż w mieście zabudowa powoduje to, że powietrze jest dużo lepsze. W Krakowie przekroczenie kilkuktotne norm było na porządku dziennym od października do kwietnia, a więc przez cały okres grzejny. O otwieraniu okien, wietrzeniu, wywieszaniu prania i spacerowaniu można więc było zapomniec.

2. Odległość do sklepów i restauracji sprzyja walce z konsumpcjonizmem. 
Szczerze polecam. Wielokrotnie będąc w Krakowie próbowałam spisywać tygodniowy jadłospis, tak aby po pierwsze panować nad finansami, a po drugie móc zaplanować zakupy i nie mieć problemu z decyzją 'co ugotować na obiad'. I o ile z obiadami taktycznie mi to wychodziło, o tyle kolacje już zwykle robiliśmy spontanicznie. Pod blokiem mieliśmy delikatesy wiec mąż często robił zakupy w drodze z pracy i przygotowywaliśmy kolacje często pod wpływem impulsu lub reklamy (ah, zamówimy pizzę, zróbmy domowe burgery, zjedzmy makaron z krewetkami).
Tutaj wygląda to zupełnie inaczej. Oczywiście na wsi są sklepy, ale ciężko już np o pizzerię za rogiem. W konsekwencji więc jemy nie tylko taniej, ale także zdrowiej i nie marnujemy jedzenia, co wcześniej często się zdarzało.

3. Przestrzeń, cisza, spokój.
Mamy dom z ogrodem i działką. Dużo krzewów i drzew dookoła domu zapewnia nam odpowiednią intymość, a otaczająca nas zieleń pozwala się relaksować po pracy. Dla mnie również bardzo ważny jest fakt, że nie ma takiego ścisku jak w mieście, moje oczy mogą cieszyć się widokiem zieleni i lasu w oddali, a krajobraz który oglądam jest bardziej zróżnicowany i nie opiera się jedynie na betonowych osiedlach i ulicach.

4. Mniejszy tłok, mniejszy ruch, brak korków.
Zdecydowanie na plus. Byliśmy ostatnio w IKEA w Krakowie i od razu po wjechaniu do miasta zagęszczenie samochodów mnie zmęczyło. W mieście oddalonym od nas o 15 km korki się zdarzają, gdy ludzie wychodzą z pracy, niemniej nie są one tak uciążliwe jak w wielkim mieście. Pamiętam, gdy z mężem dojeżdżaliśmy do pracy 5 km i potrafiliśmy to pokonywać w 45-60 min.
Również zakupy robi się dużo łatwiej. Nie ma tak wielkich kolejek, a moim największym zaskoczeniem była ostatnio wizyta na poczcie. Poszłam nastawiona na czekanie w kolejce, a wyszłam po 5 minutach. 2 okienka (oba otwarte) i tylko jedna osoba przede mną.


5. Slow life. Wolniejsze tempo życia.
Bardzo dobrze działa na mnie brak ciągłego widoku samochodów stojących w korku, ludzie pędzących do pracy i z pracy, ciągle mijających mnie tramwajów, taksówek i autobusów. U siebie na wsi jestem od tego odcięta i staram się skupiać na życiu mojej rodziny. Swoją drogą nasze życie rodzinne również korzysta. Dzięki temu, że wszystko możemy załatwić szybciej, bez stania w ciągłych korkach i kolejkach mamy więcej czasu dla siebie i poświęcamy go na spacery i przebywanie na świeżym powietrzu.

6. Piękno zimy. W Krakowie zima kojarzyła mi się głównie ze smogiem oraz wszechobecnym błotem i piachem noszonym do mieszkania przez naszego psa po spacerze ;)
Dzięki przeprowadzce w Góry Świętokrzyskie mogę nareszcie cieszyć się pięknym widokiem drzew oszronionych śniegiem, słonecznym porankiem (jeszcze raz brak smogu) i spacerem do lasu po trzaskającym śniegu. Mamy również zaprzyjaźnione sikorki, które dokarmiane przez nas przylatują codziennie na śniadanie :) I choć oczywiście wiosna upłynęła nam równie pięknie, a lato jest wręcz cudowne i tak zielone to jednak głównie zwróciłam uwagę na zimę. A to dlatego, że widać największą różnicę. Oczywiście, zdarza się gorsza kondycja dróg, konieczność odśnieżenia podwórka i tym podobne rzeczy, ale wielokrotnie również w mieście mieliśmy problem z wyjechaniem spod bloku, gdy zima po raz kolejny zaskoczyła drogowców.

7. Lepszy sen. Ciemno, cicho.
A jaki komfort! Rano wstaję wyspana, nie mam za ścianą sąsiadów robiących właśnie imprezę, płaczącego dziecka, szczekającego psa itp. Zasypiam w ciszy, mogę się zrelaksować, a rano co najwyżej obudzi mnie śpiew ptaków, gdy zostawię otwarte okno (no czasami trafi się jakiś kogut u sąsiada;)).

Mogłabym tak wymieniać... ;)
A Wy jakie macie skojarzenia w tym temacie? Gdzie mieszkanie?Na jakie miejsce się zdecydowaliście i czy jesteście zadowoleni?

Udanego weekendu!

poniedziałek, 10 kwietnia 2017

Gratka dla dzieci w wieku przedszkolnym- Wow English TV




Witajcie!

Chciałabym dziś przedstawić Wam i serdecznie polecić kanał na Youtube poświęcony nauce języka angielskiego dla najmłodszych. WOW English TV- bo o nim mowa to przygody zabawnego  Brytyjczyka Steve'a, który w krótkich scenkach sytuacyjnych uczy słownictwa z różnych zakresów tematycznych. Steve ma również koleżankę- Maggie. Jest to pacynka wrony, która często robi psikusy i przedrzeźnia Steve’a. Poza scenkami i historyjkami na kanale znajdziemy również piosenki dla dzieci po angielsku, które również opierają się na powtarzaniu zwrotów, dzieci łatwo więc zapamiętują tekst i śpiewają razem ze Stevem i Maggie. Każdy filmik posiada również napisy angielskie, z których skorzystają zapewne starsze dzieci oraz rodzice oglądając filmik razem z dzieckiem (możemy od razu korygować słówka wypowiadane przez dzieci).

Steve jest native speakerem, możemy mieć więc pewność, że dzieci ucząc się słówek poznają odpowiedni akcent i wymowę oraz oswajają się z brzmieniem języka. 
Prowadzę zajęcia z grupami 5-6 latków oraz starszymi dziećmi (pierwsze klasy szkoły podstawowej) i wszystkie uwielbiają Steve'a. Niesamowitym plusem jest to, że słownictwo prezentowane jest w formie krótkich filmików, gdzie dzieci mogą bez problemu odgadnąć znaczenie słówek z kontekstu. Ponadto filmiki skupiają się na tematach najbliższych młodszym dzieciom (dom, rodzina, jedzenie, zabawki, zwierzątka itp). 

Dodatkowo, długość filmików jest zachęcająca, nawet młodsze dzieci pozostaną skupione przez 4-5 minut. 
Poniżej znajdziecie kilka moich ulubionych odcinków, ale zachęcam do puszczania dzieciom również innych. Jest to naprawdę super zabawa, a przy tym nauka angielskiego.



1. Jednym z moich ulubionych odcinków jest ten o zawodach. Steve opowiada o byciu nauczycielem i jak bardzo woli to od innych zawodów. :)
 2. Kolejnym ciekawym odcinkiem jest ten o Healthy Food (zdrowym jedzeniu). W tym odcinku Maggie nie pozwala Stevowi jeść niezdrowych przekąsek, które sam wybrał. Zamiast tego przynosi mu jabłko i inne owoce.  Dobry przekaz.

3. Bardzo zabawnym odcinkiem jest odcinek, w którym Steve jest na safari i spotyka różne dzikie zwierzęta. Jednocześnie oczywiście ma dziwne przygody jak lądowanie w koronie drzew, upadek ze spadochronu i tym podobne. Wszystko się dobrze kończy, a dzieci mają ubaw.
4. I wreszcie ulubiony odcinek dzieci w moich grupach. Odcinek o pogodzie. W tym ocinku poznajemy słówka związane z rodzajami pogody,  a Steve przeżywa nowe przygody.


Na kanale znajdziemy również odcinki okolicznościowe (Halloween, Boże Narodzenie, Wielkanoc ) jak również zabawne wersje znanych piosenek dla dzieci jak the wheels on the bus itp.

Sama jestem zwolenniczką wprowadzania języka angielskiego dzieciom od najmłodszych lat. Oczywiście jak wiadomo dziecięcy mózg przyswaja wiedzę najlepiej w trakcie zabawy dlatego też takie filmiki i piosenki są jednym z najlepszych sposobów, aby dziecko poznało nowe słówka oraz rozbudziło w sobie pozytywną motywację do nauki języka angielskiego. A to z pewnością zaprocentuje w przyszłości.

Na jednym z moich ulubionych blogów znajdziecie artykuł o tym jak dziecko w wieku 3-5 lat rozwija się przez zabawę. http://dziecisawazne.pl/jak-wspomagac-rozwoj-dziecka-zabawy-w-wieku-3-5-lat/

Oraz jeszcze kilka informacji na ten temat na innej stronie.
http://jezykowaoaza.pl/2013/10/uczyc-sie-jezyka-jak-dziecko/


A jakie jest wasze zdanie w kwestii uczenia języka angielskiego najmłodszych dzieci? Czy próbujecie puszczać dzieciom bajki po angielsku? A może zastanawialiście się nad dwujęzycznym przedszkolem?Dajcie znać w komentarzach :) I koniecznie napiszcie czy Waszym pociechom przypadł do gustu WOW English TV.

Pozdrawiam serdecznie!

piątek, 31 marca 2017

Moje Zielone Wzgórze





Witajcie!


Wreszcie udało mi się napisać pierwszego posta, mimo, że blog uruchomiłam już jakiś czas temu. Przeprowadzka i nowa praca spowodowały jednak, że brakowało mi czasu na dokończenie kilku zaczętych postów. No ale udało się :) Czym zatem jest Moje Zielone Wzgórze i skąd pomysł na tego bloga? 

Moje wymarzone Zielone Wzgórze to dom z ogrodem na wsi, blisko lasu, z działką na której uprawiamy własne warzywa. To cisza, plac zabaw dla dzieci, przestrzeń której tak brakowało w mieście. W poszukiwaniu takiego właśnie miejsca opuściłam po kilku latach piękne polskie miasto jakim jest Kraków.
Decyzję o przeprowadzce z Krakowa w Góry Świętokrzyskie podjęliśmy po kilku latach pracy w korporacji. Byliśmy z mężem niedługo po ślubie i dla mnie było oczywiste, że miasto nie jest miejscem, w którym chcę wychowywać swoje dzieci. Oboje wychowywaliśmy się na wsi i takiego też dzieciństwa chciałabym dla swoich dzieci. Dlatego też spakowaliśmy się i od nowego roku rozpoczęliśmy życie na wsi w pobliżu Gór Świętokrzyskich. I jak na razie uważam, że była to najlepsza decyzja jaką mogliśmy podjąć.



Swoimi doświadczeniami chciałabym się jednak z kimś podzielić. Stąd też zrodził się w głowie pomył bloga. Będę pisać tu o wszystkim tym, co może zainteresować obecne i przyszłe mamy. Ciąża, wychowywanie dzieci oraz  pomysły na zdrowe posiłki dla całej rodziny. Będę również poruszać temat pielęgnacji i kosmetyków, a także postaram się dodawać  przepisy na kosmetyki naturalne, których jestem fanką. Z wykształcenia jestem anglistką, a więc na pewno pojawią się również pomysły na wprowadzanie dziecku od najmłodszych lat języka angielskiego w formie zabawy. Mam nadzieję, że z czasem blog będzie się rozrastał o kolejne tematy i każdy znajdzie coś dla siebie.
 
Jeszcze krótko o nazwie bloga. W szkole podstawowej w czasie ferii przeczytałam po raz pierwszy Anię z Zielonego Wzgórza. Czytając o przygodach rudowłosej zakręconej bohaterki widziałam siebie i pokochałam Anię całym sercem. Potem dostałam od rodziców pozostałe części przygód Ani, które również czytałam z zapartym tchem. Przez następne lata wielokrotnie wracałam do nich czerpiąc wiele inspiracji.  Natomiast właśnie zamieszkałam na swoim wymarzonym Zielonym Wzgórzu i niedługo zostanę mamą, a więc tytuł nasunął się sam :)

Zapraszam serdecznie!